Często w internecie można spotkać wypowiedzi osób, które przedstawiają swoje cele na najbliższy rok. Ja również mam kilka postanowień i zaczęłam je powoli realizować. Ten wpis będzie najlepszą okazją do podzielenia się nimi z wami.

Depilacja laserowa

Moje włosy na głowie są grube, mocne i jest ich bardzo dużo. Są to cechy pożądane w tej części ciała. Wiele osób mi ich zazdrości, często słyszę komplementy. Szkoda, że nie mogę się nimi podzielić, na przykład z moją żoną, żebyśmy obie miały mocne i gęste. Uwielbiam je i doceniam z całego serca ten dar od matki natury. Za każdym razem, gdy patrzę w lustro i widzę, jaką objętość mają, to uśmiech pojawia się na mojej twarzy mimowolnie.

Jednakże ma to drugą stronę medalu. Włosy grube, mocne i w dużej ilości występują na całym moim ciele i jest to bardzo frustrujące. Tak jak na nogach jestem w stanie nad nimi zapanować, tak golenie dzień w dzień klatki piersiowej, ramion, pleców nie wchodzi już w grę. Jest to bardzo czasochłonne i podrażnia skórę, często pojawiają się włoski wrastające w skórę. Uczucie gładkiej skóry na nogach jest dla mnie bardzo satysfakcjonujące i przyjemne. Owłosione części ciała, w moim odczuciu, są odpychające. Dlatego chcę się pozbyć wszystkich niechcianych włosków. Najgorszy jest zarost, nawet od razu po ogoleniu go widać. Mimo że skóra jest gładka, to i tak muszę używać dużo pomarańczowego korektora pod podkład. I mimo tych zabiegów, cały czas jestem w stanie go zauważyć na zdjęciach. Nie mówiąc już o sytuacji, gdy rano się ogolę, nałożę makijaż, a pod wieczór widzę już włoski na twarzy, tak szybko rośnie.

Zdecydowałam się na depilację laserową. Nie jest to najtańszy zabieg, ale wierzę, że będzie najlepszy dla mnie. Aktualnie jestem po dwóch zabiegach, jeden na nogi, jeden na twarz i widzę dużą różnicę już teraz. Nie muszę golić nóg tak często, a zarost jest mniej widoczny. Oczywiście, czeka mnie jeszcze dużo wizyt w salonie, czasami może to być nawet dziesięć zabiegów na daną część ciała w przypadku mężczyzn, ale jestem gotowa, mimo bólu. Tak jak na nogach, nie był on bardzo duży, tak na twarzy trochę się namęczyłam. Mam wrażliwą skórę, ale uważam, że warto i będę kontynuować.

Próbowałam kiedyś domowym laserem typu IPL usuwać włoski z nóg. W moim przypadku nie działało to prawie w ogóle. U żony był bardziej efektywny. Depilator, który wyrywa włoski, jest bardzo bolesny, jednak bardziej skuteczny. Niestety, po nim pojawiają się wrastające włoski i peeling nie zawsze pomaga. Owszem włoski są delikatniejsze przy regularnym stosowaniu, ale nie jest to trwała metoda. Depilacja laserowa, również nie usunie owłosienia na zawsze, ze względu na naszą biologię (mamy w genach zakodowane, że na skórze mają być włoski), dlatego co dwa, trzy lata chodzi się na zabiegi przypominające. Na szczęście nie ma ich już dziesięciu, raczej trzy wystarczą. Gdybym kiedyś zdecydowała się na terapię hormonalną, poprzez ograniczenie działania testosteronu, tych włosów byłoby mniej na ciele i byłyby słabsze. Ale w najbliższym czasie nie planuję.

Feminizacja głosu

Nawet gdy jestem w męskiej formie, to ludzie czasami mi „paniują”, gdy widzą mnie z daleka. Misgenderyzm (używanie niepoprawnej formy dotyczącej płci) jest często frustrujący i niemile widziany, ale w tym przypadku sprawia mi to niemała przyjemność. Okazuje się, że wyglądam całkiem kobieco bez makijażu (lub w lekkim). Gdy się pomaluję w pełni, to czuję większą pewność siebie dzięki temu. Niestety spada ona drastycznie, gdy się odezwę. Nigdy nie pracowałam nad głosem, jest on dość niski, męski. Często mówię niewyraźnie, cicho, niedbale, zniekształcam końcówki. Za namową żony, ale również sama też chciałam, zapisałam się na lekcje z feminizacji głosu.

Trafiłam do nauczycielki głosu, która zajmuje się nie tylko feminizacją, ale również poprawą wymowy czy nauki śpiewu. Już na pierwszej lekcji dostałam analizę swojego głosu, co jest z nim nie tak. Zanim zacznę naukę feminizacji głosu, muszę „naprawić” swój męski. Wiąże się to z wieloma ćwiczeniami aparatu mowy. Niektóre są bardzo ciekawe i pomysłowe. Czuję, że działają, ponieważ mam „zakwasy” w mięśniach twarzy. Nie wiem, jak długo mi to zajmie, jestem nastawiona pozytywnie i mam dużą motywację. I chcę dużo ćwiczyć. Zobaczymy czy do końca roku uda mi się zrealizować ten cel, czy będzie to trwało dużej. Wiem, że to nie jest łatwe i wymaga dużej wytrwałości.

Jeżeli chodzi o samą nauczycielkę, Anię, to mogę ją z całego serca polecić. To jest jej strona: akademia-spiewu.pl Bardzo dobrze mi się z nią pracuje, jest osobą otwartą, pozytywnie nastawioną, tolerancyjną i z ogromną wiedzą. Sama trafiłam na nią z polecenia, więc niejako polecenie przekazuję dalej. Ostatnio opublikowała kurs feminizacji głosu: kurs.feminizacjaglosu.pl Jeszcze nie miałam okazji go wypróbować, na razie mam lekcje indywidualne. To jest kurs wideo, dzięki czemu można samemu ćwiczyć. Polecam zajrzeć na stronę i przekonać się, czy jest to coś, co wam pomoże. Moim zdaniem jest to produkt, którego brakowało na polskim rynku.

Szycie

Od dłuższego czasu Mamy maszynę do szycia w domu. Żona czasami używa jej do lekkich poprawek ubrań, kiedyś uszyła fartuszek do kuchni oraz poszewkę na poduszki. Nie wkręciła jednak się mocno w krawiectwo, potrafi to być bardzo czasochłonne. Dodatkowo ma mniej czasu w domu ode mnie (dojazdy do pracy, inne obowiązki prywatne), więc kilka ubrań czekało w kolejce do poprawy od kilku miesięcy. Postanowiłam więc sama się tym zająć i poprosiłam żonę o naukę. Pokazała mi obsługę maszyny, trochę teorii, praktyczne wskazówki i zaczęłam szyć. Tak jak z boku wydawało się to bardzo skomplikowane, to gdy usiadłam i zaczęłam szyć, to okazało się, że sprawia mi to dużo przyjemności i satysfakcji. Bardzo lubię wszelkie prace, gdzie efekty są szybko widoczne i tworzę coś fajnego, a krawiectwo spełnia to wszystko.

Początkowo szło mi bardzo dobrze, uszyłam prostą torbę na zakupy. Byłam zadowolona z siebie, że mi tak gładko to poszło. Później wzięłam się za zwężanie spodni i nie było już tak dobrze. Zrobiłam trochę za wąskie nogawki, więc chciałam rozpruć i uszyć od nowa. Niestety ścieg był bardzo „zwarty” i nie byłam w stanie usunąć nitki bez niszczenia materiału. Spodnie poszły na straty. Dużo się nauczyłam dzięki temu i nie mam wyrzutów sumienia, że mi nie wyszło i nie zniechęciłam się. Później zrobiłam poprawki do kolejnych ubrań jak na przykład powiększenie kieszeni w innych spodniach. Tak to jest, gdy się kupuje damskie spodnie i chce się w nich chodzić na co dzień, a telefon się nie mieści.

Ostatnio kupiłyśmy trochę materiałów oraz akcesoriów do maszyny. Celem na ten rok jest uszycie spódnicy dla mnie. Mam wykroje, mam zapał, czas i miejsce. Mam nadzieję, że będę w stanie pokazać efekty w niedalekiej przyszłości. Żona zamówiła również spódnicę dla siebie. Zobaczymy, jak mi pójdzie. Wcześniej chcę się jeszcze doszkolić, w planach jest nauka wszywania zamków, zwężenie jednej sukienki w talii oraz uszycie poszewki na poduszkę. Myślę, że wtedy będę mogła zacząć już na poważnie z ubraniami. A w głowie mam pełno pomysłów, co bym chciała uszyć. Trzymajcie kciuki!

Podsumowanie

To są moje trzy cele na ten rok. Mam nadzieję, że nic nie stanie mi na przeszkodzie do ich realizacji. Chcę te najbliższe miesiące poświęcić dla siebie, żeby poprawić mój dobrostan psychiczny. Oczywiście, to nie znaczy, że będę mniej czasu poświęcała żonie. Kupiłyśmy ostatnio aparat fotograficzny, lustrzankę. Złapała bakcyla! Będzie więcej dobrych zdjęć na blogu :)